Axi online

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Rower Los chciał inaczej…

Los chciał inaczej…

Jeszcze parę zawodów i wycieczka w góry. Takie były założenia. Nie zawsze jednak wszystko idzie po naszej myśli i tak też się stało tym razem.

Zaczęło się od „pstryczka w nos” przed maratonem w Jeleniej Górze. Coś mnie niespodziewanie położyło do łóżka. Lekka grypa żołądkowa czy inny pieron. Wyjazd na maraton stanął pod znakiem zapytania. Co prawda udało się pozbierać, ale plany o giga (a w zasadzie grande fondo) trzeba było zarzucić i zadowolić przeturlaniem (bo ze ściganiem to miało mało wspólnego) przez mega (medio).

Niestety po maratonie organizm dalej dawał znać, że nie doszedł jeszcze do siebie. Wielkimi krokami zaś zbliżał się maraton krakowski. Już VI edycja. Startowałem we wszystkich wcześniejszych, wielokrotnie na znanym sobie terenie uzyskując najlepsze wyniki w sezonie. W tym roku się na to nie zapowiadało w związku z wcześniejszą przerwą w treningach, ale i tak u siebie zawsze trochę łatwiej się jedzie znając każde wzniesienie.

Tydzień przed maratonem wybrałem się na objazd przypomnieć sobie trasę… i tutaj zaczęły się schody. Podczas zjazdu „słynnym” wąwozem w Kochanowie niespodziewanie zaliczyłem OTB (ciekawe czy ktoś je zalicza spodziewanie? Wink). Pomijając już ironię, że poleciałem w miejscu dobrze znanym, to jeszcze przy samym dole, gdzie jedyną trudność sprawić może troszkę luźnych kamieni. Widać tego dnia było ich jak dla mnie o jeden za dużo. Kask pękł (ja nie). Ale o ziemię się hukło – trochę się potłukło. W tygodniu po upadku czułem jeszcze obity bok/plecy (nie wiem czy o kamień, czy własnym zestawem narzędzi) i problemem było nawet podbiec do autobusu Surprised, ale już minęło. Gorzej z ręką. Co prawda mogę już chwycić szklankę czy wodę mineralną, co początkowo też było problemem, jednak nadal nie jestem w stabue pewnie trzymać kierownicy.

Tym sposobem po raz pierwszy w historii maratonu krakowskiego oglądałem go z pozycji kibica na Błoniach… Zrezygnować też trzeba było z sympatycznego XC w Rudzie Śląskiej. Pod znakiem zapytania wciąż stoi Krynica. I nie wiadomo czy uda się wykorzystać ostatnie suche słoneczne dni lata jakimi darzy nas wrzesień na jakiś wyjazd w góry…

Peszek Frown

Komentarze

Zaloguj się, aby móc pisać komentarze i odpowiedzi.
 

Menu

Przeglądających

Naszą witrynę przegląda teraz 18 gości 

Polecane strony

KSPO

rowerowanie.pl

MTB Marathon

BikeChallenge

MTB Trophy