Axi online

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Relacje Zawody Podsumowanie sezonu 2007

Podsumowanie sezonu 2007

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Image
Złoty Stok - wjazd na metę

Sezon zawodów kolarskich już 1,5 miesiąca temu dobiegł końca, wypadałoby więc napisać jakieś podsumowanie Mrugnięcie.

Udało mi się zrealizować założenia o starcie w przynajmniej 7-dmiu maratonach serii MTB Marathon - było 8, oprócz tego wbrew wcześniejszym planom parę dodatkowych zawodów, tak xc jak mx.

W serii MTB Marathon zająłęm 15 miejsce w swojej kategorii na średnim dystancie (w poszczególnych lokalizacjach było to od 40 do 70km). Po raz pierwszy udało mi się również zmieścić w pierwszej pięćdziesiatce open w pojedynczej lokalizacji.

W ośmiu edycjach udało mi się 3 razy zebrać punkty dla drużyny B&K Laguna rowerowanie.pl w której barwach jeździłem. Problemy sprzętowe oraz "błędy taktyczne" nie pozwoliły na więcej. Nasza drużyna na koniec sezonu zajęła bardzo dobre 9. miejsce w klasyfikacji zespołowej, spośród 122 zgłoszonych drużyn.

Image

Zgodnie z planami startowymi na ten sezon startowałem głównie w serii MTB Marathon, tj. w: Warszawie, Karpaczu, Złotym Stoku, Krynicy Zdrój, Krakowie, Kielcach oraz Istebnej. Do tego grona dołączył ósmy, początkowo niezbyt pewny maraton - Głuszyca.

Image
MTB Marathon - Nieporęt

W tej serii udało mi się też po raz pierwszy w życiu dojeżdżać na tyle wysoko, aby mieć prawo do startu z sektora. W pierwszym, otwierającym sezon maratonie w Nieporęcie k/Warszawy, mimo startu z odelgłej pozycji, wraz z uciekającymi km przebiłem się do przodu.

W kolejnym Karpaczu był co prawda mały zgrzyt z sektorem, ostatecznie jednak metodą a'la Szary (pozdrawiam) udało mi się w nim znaleźć. Maraton pokonany w miarę przyzwoicie, więc w Złotym Stoku, tym razem już bez problemów mogłem ponownie zająć miejsce w II sektorze.

Złoty Stok dał mi jednak solidną nauczkę - na nie sprawdzonym sprzęcie nie należy startować. Naprawa tylnego koła, które rozplotło mi się na pierwszym dłuższym zjeździe zabrała 15 min. i pogrzebała szanse na dobry występ w Górach Złotych.

Image
Na zjeździe w Krynicy

Dzięki liczeniu się średniej punktów, w Krynicy mogłem w dalszym ciągu cieszyć się sektorem. Opady poprzedzające ten maraton i generalnie niezbyt sprzyjająca nawierzchnia Beskidu Niskiego oraz ogólna trudność trasy spodowały, że choć miejsce w stawce zająłem zbiżone do tych z inncyh maratonów, to strata do zwycięzcy była na tyle duża, że o sektorze mogłem już zapomnieć.

Na maratonie w Głuszycy ustawiłem się zatem ze znajomymi w ostatnim - III (ogólnodostępnym) sektorze. Choć okolica niezbyt rozwinięta turystycznie, co powodowało choćby pewne problemy ze znalezieniem noclegu, tak trasie nie można zbytnio nic zarzucić. Pomimo silnej ulewy dzień wcześniej i miejscami podmokłego terenu całość była przejezdna, a błoto najwyżej chalapło, w przeszkadzając zbytnio w jeździe. Cały urok zepsuł gwóźdź na zjeździe do drugiego bufetu ukryty w kałuży. Znów dalsza pozycja, a szanse na odrobienie strat i powrót do sektora minimalne.

Image
Podjazd pod zoo

Maraton w Krakowie był szczególny. Przede wszystkim znajomość trasy. Oprócz tego po raz pierwszy rozdzielone starty na poszczególnych dystansach (długi i krótki razem, średni osobno). Dzięki temu mimo braku sektora, początek maratonu był w miarę komfortowy. Jechało mi się bardzo ciężko. Pod koniec zacząłem jednak doganiać znajomych, co sugerowało, że może nie będzie tak źle. I nie było - najlepszy wynik w sezonie! Strata do zwycięzcy na tyle mała, że choć już się tego niespodziewałem, na koniec sezonu udało mi się powrócić do II sektoru.

Kielce po raz kolejny pokazały pazur. A może się źle przygotowałem? Chyba, że ta trasa po prostu mi nie leży. Sam nie wiem, mimo, że dystans nie jest zbyt duży, to ukończenie tego maratonu było nie lada wyzwaniem. "Wchodził" zarówno w nogi, jak i (co bardziej przeszkdzało w jeździe) w plecy.

Image
Maraton w Istebnej

Finałowa edycja miała miejsce w Istebnej. Zaliczyć jej do udanych nie mogę, tak ze względu na przygotowanie kondycyjne, przez przygotowanie przedstartowe aż po samą jazdę i psychikę już na trasie.

Poza serią MTB Marathon wziąłem udział w maratonie Eski w Krakowie oraz maratonie BikeTour w Michałowicach. Na Esce, ze względu na łatwą trasę i niezbyt długi, długi dystans Mrugnięcie pierwszy raz zdecydowałem się na takowy. Guma w końcowej części trasy wypatrzyła niestety nieco końcowy wynik. W Michałowicach z ciekawości czy jest sens kupować drogie opony na maraton pojechałem na tanich klocach, ważących chyba tonę (czyt. 800 g/szt.). Efekt eksperymentu potwierdził niestety, że tańsze zdecydowanie nie jest lepsze.

Zdarzyło mi się również 3 krotnie wziąć udział w zawodach XC. W Krakowie wczesną wiosną (wyszło całkiem nieźle), w Tarnowie wiosną (zupełna porażka - ostatnie miejsce) oraz w Rudzie Śląskiej późnym latem (bardzo dobry trening, podczas którego nie liczyło się miejsce, ale wyszło zupełnie przyzwoite, w połowie stawki).

Choć czasem zabrakło trochę szczęścia, to jednak generalnie było całkiem nieźle. A co najważniejsze znacznie lepiej niż rok temu. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi motywacji do przepracowania zimy, by w przyszłym roku znów móc się dobrze bawić na trasach maratonów, jednocześnie podnosząc swój poziom sportowy.

Komentarze

Zaloguj się, aby móc pisać komentarze i odpowiedzi.
 

Menu

Przeglądających

Naszą witrynę przegląda teraz 30 gości 

Polecane strony

KSPO

rowerowanie.pl

MTB Marathon

BikeChallenge

MTB Trophy