Axi online

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Relacje Zawody MTB Marathon 2009 - #1 Murowana Goślina

MTB Marathon 2009 - #1 Murowana Goślina

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Axi na pomiarze międzyczasuW drodze na maraton w Murowanej Goślinie zadawałem sobie pytanie ‘co ja robię tu?’. Bardzo późno zaczęty sezon zdecydowanie nie nastrajał optymistycznie. Dzięki wczesnemu wyjazdowi z Krakowa na miejscu jesteśmy o znośnej porze. Odbiór numerów, dwie kolacje i koło północy do spania.


Ranek przywitał nas chłodem – 0°C i szron na autach. Na szczęście start MEGA o 11:00 więc temperatura rośnie o parę stopni, ale nadal utrzymuje się poniżej 10°C. Z racji braku sektora ustawiamy się 30min. przed startem. Niestety w cieniu. Rozmowy z Pirxem i RB sprawiają, że czas szybciej mija.


Ruszyliśmy. Na początek jak zawsze trochę nerwowo. Mijamy jakąś stłuczkę. W chwilę po zjechaniu z asfaltu lądujemy w piaskownicy. Zmarznięty podczas oczekiwania na start nie mam siły w rękach aby zapanować nad rowerem. Bezradnie widzę, jak RB mi odjeżdża. Po wydostaniu się z największego piasku mija mnie jeszcze trochę ludzi, ale nie jestem na to nic w stanie poradzić, bo jadę już na swoje maksimum.

mój pociągDalej jest trochę lepiej. W większości jedziemy po ziemno-piaszczystych drogach, sporadycznie trafi się jakiś bruk. Większość trasy w lesie, dzięki czemu nie odczuwa się za bardzo wiejącego wiatru. W kość daje tylko na nielicznych odsłoniętych fragmentach. Jazda jak to na płaskim, od jednego „pociągu” do następnego. Chwilę jechałem w ekspresie, ale tempo okazało się dla mnie za mocne, więc trzeba było poczekać na osobowy Wink.


Do 50. km trasa zleciała dość szybko. Potem zacząłem zastanawiać się jak daleko jeszcze do Dziewiczej Góry (taki pagórek 143 m n.p.m.), na którą zgodnie z zapowiedziami mieliśmy podjechać od 3 różnych stron.  Pojawiła się niedużo dalej. Udaje mi się tam wyprzedzić parę osób, których nie mogłem dojść na płaskim.


Meta miała być na 68km, ale wokół jeszcze las. Z jednej strony chciałbym, żeby już była, bo odczuwam już trudy dystansu, z drugiej udaje mi się jeszcze doganiać osoby z mojego dystansu. Wreszcie na 72km jest i meta, a za nią znajomi, którzy już ukończyli. Tym razem to oni byli górą, co w sumie mnie specjalnie nie dziwi. W końcu jak trenowali 2x albo i więcej ode mnie, to jest to naturalną koleją rzeczy.


Po przeliczeniu procentowej straty czasu do zwycięzcy okazuje się, że pojechałem jeden z lepszych startów. Jest to sporym zaskoczeniem, bo treningi do tegorocznego sezonu pozostawiają sporo do życzenia. Prawdziwy sprawdzian będzie jednak dopiero w górach – 1. maja w Karpaczu.


Na koniec jeszcze można dodać, że trasa maratonu była bardzo dobrze oznakowana; dekoracja punktualnie przeprowadzona (z czym we wcześniejszych latach często był problem na pierwszej edycji). Jak zwykle nie wiem, co było na bufetach, bo nie miałem czasu się zatrzymać Smile. Zabrakło jedynie znanej z zeszłego roku tabliczki 5km do mety.

Komentarze

Zaloguj się, aby móc pisać komentarze i odpowiedzi.
 

Menu

Przeglądających

Naszą witrynę przegląda teraz 66 gości 

Polecane strony

KSPO

rowerowanie.pl

MTB Marathon

BikeChallenge

MTB Trophy