Axi online

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Relacje
Relacje

MTB Marathon 2007 - Karpacz

(9 głosów, średnia ocena 4.44 na 5)
Image
Profil trasy maratonu

Piękne widoki, ciężka, ale prawdziwie maratonowa górska trasa i chłód...  to za pewne to co każdy zapamiętał z tego maratonu. Dla mnie jednak zmagania z tym maratonem (choć odbywał się dopiero we wtorek) zaczęły się już w piątek...


Czytaj 0 komentarzy... >>
Więcej…
 

Weekend w Gorcach

Weekend w Gorcach (10-11.09.2005)

Image
na zielonym szlaku w drodze na Turbacz

Kto by się spodziewał, że zwykły dojazd w góry dostarczy tyle adrenaliny. Na "zakopiance" w auto przed nami wjechał czołowo jakiś wariat z naprzeciwka - Łukasz ledwo wyhamował... A na miejscu zagotowaliśmy wodę w boilerze z powodu nie włączenia jakiejś pompy. Niezły początek, nie ma co...

Sobota

Trochę jadąc trochę idąc wspinamy się górskimi drogami i ścieżkami na Gorc...


Czytaj 0 komentarzy... >>
Więcej…
 

Pod Młynne razy kilka poniosła nam bike'a

(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

Pod Młynne razy kilka poniosło nam bike'a (15-22.08.2004)

Dokładne informacje o trasach (przebieg, dystans, czas jazdy, prędkość) w tabelce na samym dole.

 

Image
grzbietem w stronę Lubania - lUkcio

Rower górski. Tak się nazywa. Jak na ironię najczęściej jeździ po mieście, albo podmiejskich lasach i ścieżkach. Zakosztowawszy jednak jazdy po górach chce się do tego wracać. Tak też narodziła się idea tego wyjazdu – po powrocie z pierwszego, na który wyciągnęli mnie znajomi. Musiał jednak minąć pełen rok od tamtego czasu, aby się udało. Tylko że tym razem nikt mnie nie wyciągał, a sam sobie byłem animatorem wyjazdu.

Wśród wielu tygodni tegorocznych wakacji przeplatanych deszczem udało nam się znaleźć ten jeden słoneczny… i postaraliśmy się go wykorzystać Smile .

Dzień 1 (niedziela)

Wpierw w góry trzeba dojechać… można i rowerem!

Po deszczowym piątku i sobocie niedziela przywitała nas słońcem. Powietrze trochę chłodne i bardzo rześkie zachęca do wyjazdu – pogoda w sam raz na 100 kilometrowy dojazd z Krakowa do Ochotnicy Dolnej gdzie będziemy sypiać przez najbliższy tydzień. Tak wiec trochę bardziej niż zwykle wypakowany plecak na ramiona i w drogę.

Około południa opuszczamy Kraków kierując się na Świątniki Górne, a następnie m.in. przez Siepraw i Polankę do Myślenic. Dojeżdżamy do nich po ok. 1,5 godziny jazdy.

Po krótkiej przerwie na drugie śniadanie wjeżdżamy na krótką chwilę na „zakopiankę” (ze względu na spore błoto na polnej drodze którą chcieliśmy przejechać), by pierwszym dostępnym mostem – w Stróży – z wyraźną ulgą przedostać się na drugi brzeg Raby. Podążając wpierw asfaltową a następnie szutrową drogą dojeżdżamy do drewnianego mostku bez niektórych desek. Po przepuszczeniu przodem samochodu już bez większych obaw przejeżdżamy. Tym sposobem znaleźliśmy się na za Lubniem, na drodze do Mszany Dolnej.

W Mszanie zatrzymaliśmy się na (jak się okazało niezbyt dobre) lody, po czym ruszyliśmy w dalej w stronę Lubomierza. Łukasz miał pewne obawy co do wspinania się na znajdującą się tam przełęcz Przysłop (Lubomirze-Rzeki), jednak dość szybko znaleźliśmy się na górze. Stąd długi (ponad 10km) zjazd do Szczawy, podczas którego prędkość raczej nie spadała poniżej 40km/h.

 

Image
na szczycie opisywanego obok wzniesienia
Zamiast jechać na około przez Zabrzeż i Tylmanową postanowiliśmy spróbować drogi bezpośredniej z Kamienicy przez góry (jak się później okazało przez Kleninę). Podjazd przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania (ten pod krakowskie zoo może się schować pod ziemię). Za kolejnymi zakrętami zamiast końca podjazdu wciąż wyłaniały się kolejne jego fragmenty. Dziś dał nam w kość, ale jeszcze podczas tego wyjazdu się na nim pokażemy! Na górze oprócz podjazdu skończył się również asfalt.

 

Szutrowymi i polnymi drogami Łukasz poprowadził nas w dół. Wyjechaliśmy w połowie asfaltowej drogi biegnącej wzdłuż przysiółka Młynne na którego górze czekało na nas miejsce noclegowe. Chwilę po 18:00 znaleźliśmy się na miejscu.

Dzień 2 (poniedziałek)

Jak jesteśmy w Gorcach, to wyjedźmy na Gorc.

W związku z obawami co do naszej dyspozycji po wczorajszej długiej trasie na dziś w planach znalazł się tylko Gorc. Korzystając z położenia naszej „sypialni” ścieżkami przez łąki i lasy idąc i jadąc na przemian docieramy na Gorc Młynieński, a następnie okrążywszy szczyt na Hale Gorcowskie.

Spod bazy namiotowej zjeżdżamy zielonym szlakiem (który po drodze gubimy) na przysiółek Gorcowe. Podczas zjazdu nie udaje mi się wyhamować przed końcem ścieżki biegnącej skarpą powyżej kamienistej drogi i po krótkim (0,5 m) locie twardo na niej ląduję. Jeszcze kawałek w dół asfaltem, zakupy w centrum, 4,5km lekko pod górę i jesteśmy „jesteśmy domu”.

Dzień 3 (wtorek)

Image
Hala Długa, w oddali schronisko

Cóż to byłby za wyjazd w Gorce bez wizyty na Turbaczu?

Zaczęliśmy od zjazdu przez przełęcz Wierch Młynne do przysiółka Zasadne (Kamienica). Dalej asfaltami wspięliśmy się pod mijaną pierwszego dnia przełęcz Przysłop w Rzekach (Lubomierz). Tu wjechaliśmy w teren.

Wiedzeni znakami niebieskiego szlaku biegnącego wpierw zniszczoną asfaltową a następnie szutrową drogą, a w końcówce również zwykłą ścieżką docieramy do przełęczy Borek. Dalej wraz z żółtym szlakiem wspinamy na Turbacz. Początkowo duża liczba korzeni uniemożliwiająca jazdę przechodzi w przyjemny, spokojnie wspinający się trawers.

Pod schroniskiem na Turbaczu rozleniwiamy się na dobre, konsumujemy przywieziony prowiant i cieszymy dobrą widocznością aż po Tatry. Dopiero po ~1,5 godziny ruszamy czerwonym szlakiem w stronę Kiczory i dalej, już zdecydowanie biegnącym w dół odcinkiem do przełęczy Knurowskiej.

Z przełęczy zjechaliśmy asfaltem przez Górną i Dolną Ochotnicę i wspięliśmy jak zwykle przez Młynne do naszego lokum.

Dzień 4 (środa)

Jak zawsze zachwycające widoki…

 

Image
przed szczytem Mogielicy - porównywanie panoramy z mapą
Są miejsca w które wraca się wyjątkowo chętnie. Mimo że miałem jechać dokładnie tą samą trasą co rok wcześniej to i tak nie wahałem się ani chwili.

 

Zaczęliśmy od zjechania do Kamienicy, następnie przejazd przez Szczawę, by w Bukówce odbić na szutrową drogę. Niespiesznie, acz nieprzerwanie nabywaliśmy wysokości. W pewnym momencie dołączyliśmy do żółtego i niebieskiego szlaku, by wreszcie wyjechać na… Polanie Stumorgowej pod szczytem Mogielicy. Widok na bliższe i dalsze pasma z tego miejsca przy dobrej pogodzie zapiera dech w piersiach.

Na chwilę wspięliśmy się na zalesiony szczyt a potem wróciliśmy do głównej szosy w Szczawie tą samą trasą jaką tu przybyliśmy. Nie wracaliśmy jednak przez Zasadne – mieliśmy jeszcze pewien rachunek do wyrównania Wink

Bez ciężkich plecaków i dużego dystansu za sobą postanowiliśmy podjechać podjazd pod Kloninę, który tak nam dał w kość pierwszego dnia. Tym razem poszło nam zdecydowanie lepiej, „młynek” nie był potrzebny, ale podjazd doprawdy dający w kość.

Na górze chwila odpoczynku na łące. Wyłożyłem się na trasie/terytorium czerwonych mrówek. Ich atak był na tyle skuteczny, że odczuwałem go dotkliwie zwłaszcza kolejnego dnia.

Zjazd niebieskim szlakiem do centrum szybko zamienia się w jazdę na azymut, gdyż szlak w jednym miejscu mimo starannego poszukiwania śladów znika jak kamfora. Przez las i brzegiem śliskiej od wieczornej rosy łąki zjeżdżamy do centrum. Krótkie zakupy i „tradycyjne” 4,5km lekko pod górę przez Młynne wieńczą dzisiejszy dzień.

Dzień 5 (czwartek)

Mrówki są groźniejsze niż wyglądają Wink

Ciągle wzrastająca temperatura dziś daje się już mocno we znaki. A pogryzione przez mrówki przedramię (naliczyłem coś ponad 15 ukąszeń) mocno dokuczało podczas jazdy po wszelkich nierównościach.

W takich okolicznościach nie pozostało nic innego jak przejść się kawałek, by pijąc piwko podziwiać piękno otaczającej przyrody, a nie gapić na ścianę sklepu.

Dzień 6 (piątek)

Znów chmury zamiast panoramy Tatr – Lubań chyba mnie nie lubi… ale za to zjazd…bajka Smile

Na rozgrzewkę podjeżdżamy asfaltem na przełęcz Knurowską (przez większość czasu droga wznosi się tylko minimalnie, dopiero sama końcówka jest trochę stromsza).

Czerwonym szlakiem przedzieramy się przez pasmo Lubania. Krótkie zjazdy przeplatają się z krótszymi i dłuższymi podjazdami pod kolejne drobniejsze szczyty. Przed osiągnięciem wierzchołka Lubania trzeba jeszcze wziąć rowery na plecy i wynieść pod niezłą „ściankę”. Schodzący z góry turyści mają w zwyczaju wypowiadać słowa zachwytu i zdziwienia, że się komuś chce ;).

 

Image
na szczycie Lubania
Z widoków niestety nici. Dookoła chmury, widać już padający w oddali deszcz. Sprawnie więc się zbieramy do zjazdu – czerwonym szlakiem do Krościenka. Mimo, że niezbyt stromy (ale za to dość długi) sprawił nam sporo radości.

 

Ledwo dojechaliśmy do centrum Krościenka, a rozpoczęło się prawdziwe oberwanie chmury. Przeczekawszy nawałnicę, gdy tylko zaczęło się przejaśniać, w ostatnich kroplach deszczu pojechaliśmy wzdłuż Dunajca do Tylmanowej, a następnie na Ochotnicę i do domu.

Dzień 7 i 8 (sobota i niedziela)

„Dawno” nie padało…

Niebo od rana zasnute chmurami, co i rusz przelotny deszcz. W niedzielne popołudnie wracamy z moimi rodzicami do Krakowa.

Podsumowanie

Czy jest coś piękniejszego od jazdy rowerem po górach?

Singletrack’i, zjazdy, podjazdy, grzbiety, las. Można by długo wymieniać. To właśnie w górach można najpełniej jeszcze obcować z przyrodą. My wybraliśmy jazdę bez pośpiechu, bicia rekordów czasu jazdy czy przebytych w trudnym terenie kilometrów. Przebyte przez nas trasy i odwiedzone miejsca raczej nie są szczególnie odkrywcze, jednak mimo to godne polecenia każdemu. Do zobaczenia na szlaku!

PS. Poniżej (obiecane) przebyte przez nas trasy punkt po punkcie :). Natomiast pełną fotogalerię znajdziesz w dziale BikeFotki, lub pod tym linkiem .

 
Ilość kilometrów
Szybkość średnia
Czas jazdy
Szybkość maksymalna

dzień 1
15.08.2004

103,48 km 21,59 km/h 4:45:29 58,6 km/h
Kraków - Świątniki Górne - Myślenice - Lubień - Mszana Dolna - Lubomierz - Kamienica - Ochotnica Dolna (Młynne)
dzień 2
16.08.2004
22,1 km 9,17 km/h 2:24:32 43,6 km/h
Ochotnica Dolna (Młynne) - Gorc - Ochotnica Dolna (Gorcowe) - szlak zielony - Ochotnica Dolna (Młynne)
dzień 3
17.08.2004
62,07 km 15,46 km/h 3:58:00 57,3 km/h
Ochotnica Dolna (Młynne) - przełęcz Wierch Młynne (750 m n.p.m.) - Kamienica (Zasadne) - Szczawa - Lubomierz (Rzeki) - niebieski szlak - przełęcz Borek (1009 m n.p.m.) - żółty szlak - Turbacz (1310 m n.p.m.) - czerwony szlak - Kiczora (1282 m n.p.m.) - czerwony szlak - przełęcz Knurowska (846 m n.p.m.) - Ochotnica Górna - Ochotnica Dolna
dzień 4
18.08.2004
49,54 km 14,93 km/h 3:19:03 62,1 km/h
Ochotnica Dolna (Młynne) - przełęcz Wierch Młynne (750 m n.p.m.) - Kamienica (Zasadne) - Szczawa - Bukówka (Szczawa) - szutrowa droga - niebieski szlak - niebieski/żółty szlak - Mogielica (1171 m n.p.m.) - żółty/niebieski szlak - niebieski szlak - (bez szlaku) szutrowa droga - Szczawa - Kamienica - niebieski szlak/bez szlaku - Ochotnica Dolna (Centrum - Młynne)
dzień 5
19.08.2004
0 km - 0:00:00 0 km/h
nic
dzień 6
20.08.2004
64,00 km 14,25 km/h 4:29:20 54,1 km/h
Ochotnica Dolna (Młynne) - Ochotnica Górna - przełęcz Knurowska (846 m n.p.m.) - czerwony szlak - pasmo Lubanania - Lubań (1211 m n.p.m.) - czerwony szlak - Krościenko - Tylmanowa - Ochotnica Dolna (Centrum - Młynne)
dzień 7
21.08.2004
0 km - 0:00:00 0 km/h
nic
dzień 8
22.08.2004
0 km - 0:00:00 0 km/h
nic
całkowicie
301,19 km 15,90 km/h
18:56:24 62,1 km/h

Czytaj 2 komentarzy... >>
 

Moja pierwsza przygoda z górami

(1 głos, średnia ocena 4.00 na 5)
Image
Pasmo Lubania

Niespodziewanie pod koniec wakacji 2003 dostałem propozycję wyjazdu z rowerem w góry. Pierwsze początkowe obawy (rower miałem dopiero od końca stycznia) wkrótce przerodziły się w odliczanie do dnia wyjazdu.

Dzień 1

(...) Nie marnując dnia na pogawędki jeszcze przed 14:00 ruszyliśmy czarnym szlakiem z centrum, koło kościoła, w górę asfaltowej drogi. Po krótkiej chwili asfalt przeszedł w kamienistą "drogę" do zwózki drewna. Początkowo niewielkie nastromienie stopniowo wzrastało. Wkrótce okazało się, że Mikołaj z Wiktorem mają sporo lepszą kondycję...


Czytaj 0 komentarzy... >>
Więcej…
 


JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL

Menu

Przeglądających

Naszą witrynę przegląda teraz 21 gości 

Polecane strony

KSPO

rowerowanie.pl

MTB Marathon

BikeChallenge

MTB Trophy